O nas

Premiera projektu spotkała się z entuzjastyczną reakcją mediów. Poniżej prezentujemy  najciekawsze relacje z prasy, radia i telewizji. Polecamy zwłaszcza wywiad, którego Janusz Lipiński udzielił w audycji “Nocne Spotkania” w I Programie Polskiego Radia.

Materiały dla mediów tutaj

Od BOOMu do “Ptaków Powrotnych” – mówi Janusz Lipiński (rozmowa jest zapisem audycji “Nocne Spotkania” – I Programie Polskiego Radia 07.08.2009

- Kiedy przeczytałam o projekcie “Ptaki powrotne” i gdy trafiłam na pańskie nazwisko, na nazwę Boom, na “Miłość” i wszystko to zamknęło mi się w całość, to uknułam sobie własną  teorię, że po tym, jak zespół przestał  istnieć, znalazł Pan nareszcie kogoś, kto może te piosenki zaśpiewać. Jak Pan trafił na Basię Raduszkiewicz?

- Mam obmyślonych 5, a może nawet 6 projektów biograficznych i chciałbym się teraz tylko tym zająć, bo czasu jest niewiele. Na projekt biograficzny składa się jeden autor, jedna wykonawczyni i spójność muzyczna całego projektu, żeby siła jego oddziaływania była odpowiednio mocna. Ponieważ skomponowałem ponad 100 piosenek. chciałem zacząć od najstarszych utworów, które lubię najbardziej. Pomyślałem, że zacznę od Baczyńskiego i znalazłem 17 piosenek skomponowanych w różnym okresie. Po pierwsze zająłem się nimi jeszcze raz na nowo, zapisałem je przyzwoicie, trochę zmieniłem i przygotowałem z tego materiał muzyczny. Następnie przystąpiłem do szukania odpowiednich partnerów muzycznych w różny sposób, np. słuchając na Festiwalu Wokalistów Jazzowych w Zamościu, kto i jak śpiewa. Jeździłem po różnych imprezach, a na końcu poszukiwań zacząłem buszować w Internecie… (czytaj całość na Strefa Piosenki)

Basia Raduszkiewicz wyróżniona przez melomanów Gazeta Olsztyńska 2010-01-30

Płyta Basi Raduszkiewicz, wokalistki z Olsztyna, zatytułowana “Ptaki Powrotne” z wierszami Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, otrzymała wyróżnienie roku 2009 miesięcznika Hi-Fi i muzyka. Utwory zaaranżował Jarek Kordaczuk. Recenzenci miesięcznika docenili wysoki poziom edytorski i artystyczny… (czytaj dalej PDF421KB)

Płyty Roku 2009 Hi-Fi i Muzyka 2010-01-01

Za nami rok, którego wszyscy się bali, wieszcząc straszliwe skutki globalnego kryzysu. Tymczasem pierwsze podsumowania wskazują, że płyty sprzedawały się nieźle, a niektóre tytuły zaskoczyły rekordowymi nakładami. Oto wybór najlepszych ubiegłorocznych produkcji zdaniem naszych recenzentów … (czytaj dalej PDF 2.20MB)

Baczyńskiego portret zwielokrotniony Gazeta Wyborcza 15-10-2009

Na wydawnictwo składają się: płyta CD z 17 utworami z muzyką Janusza Lipińskiego do wierszy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, zaaranżowanymi przez Jarosława Kordaczuka, w wykonaniu Basi Raduszkiewicz, płyta DVD z dwoma teledyskami w realizacji Adama Smoczyńskiego oraz książeczka z interesującym esejem Jana Strzeleckiego „Reminiscencje sentymentalne” i ilustrującymi utwory tragicznie zmarłego poety grafikami Łukasza Rayskiego…. (czytaj dalej PDF 1.10MB)

Wiersze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego z muzyką Janusza Lipińskiego Hi-Fi i Muzyka 2009-12-01

Kto pamięta lata 70., ten na pewno skojarzy słynną wówczas piosenkę “Słońce, słońce w ramionach”. Utwór ten, w nowej wersji, znalazł się na płycie “Ptaki Powrotne”. Nie jest to zwykły album… (czytaj dalej PDF 409kB)

Ukazały się “Ptaki powrotne” do poezji Baczynskiego depesza PAP 2009-07-30 05:36

30.07. Warszawa (PAP) – Projekt multimedialny “Ptaki powrotne”, oparty na poezji Krzysztofa Kamila Baczynskiego, w tym piosenki poetyckie w wykonaniu Basi Raduszkiewicz z muzyka Janusza Lipinskiego w aranzacji Jarosława Kordaczuka, ksiazka poetycka z grafikami Łukasza Rayskiego oraz teledyski inspirowane poezja Baczynskiego, zaprezentowano w czwartek w Warszawie… (czytaj dalej PDF 34.4 kB)

Podniesieni w czerwone niebo Zofia Fabianowska-Micyk Zwierciadło 01-08-2009

Prezentacja dwóch poetów. Tadeusz Gajcy i Krzysztof Kamil Baczyński … (czytaj dalej PDF 5.43 MB)

Skany artykułów

Audycje Radiowe

Od BOOMu do “Ptaków Powrotnych” – mówi Janusz Lipiński PDF Drukuj Email
Z Januszem Lipińskim – liderem znanej w latach siedemdziesiątych grupy “Boom” oraz producentem i pomysłodawcą projektu “Ptaki Powrotne” rozmawia Teresa Drozda.

Janusz Lipiński- Zaczynamy od zespołu Boom… wiem o nim tylko tyle, że był, znam jedną piosenkę zatytułowaną “Miłość”, która pojawiła się na wydawnictwach towarzyszących Studenckiemu Festiwalowi Piosenki w Krakowie z okazji jego 35 i 40-lecia i to właściwie wszystko. Jaka była historia Boomu, kim Pan tam był i co było dalej?

- Grupę Boom założyłem z kolegą z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej – Darkiem Dziadkiewiczem w 1972 roku. Najpierw w 1971 roku studenci MEiL-u założyli  na wydziale Klub Boom i od niego wzięła nazwę Grupa Wokalna Boom. Spotykaliśmy się z Darkiem tworząc piosenki i w Hybrydach, gdzie na pięterku funkcjonowała scena poetycka, zaśpiewaliśmy w męskim duecie piosenkę “Miłość” z moją muzyką do wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, czyli “Słońce, słońce w ramionach”. Darek grał na flecie, ja na gitarze i tam spotkaliśmy Anię Łęcką – dziewczynę, która była świeżo upieczoną studentką socjologii na Uniwersytecie. Ania przyłączyła się do nas i zaczęła z nami śpiewać. Później powiększyliśmy skład grupy i działaliśmy dobrych kilka lat. Śpiewaliśmy kilkadziesiąt piosenek poetyckich, z czego kilkanaście zostało nagranych, w tym 6 w Programie III Polskiego Radia i do dzisiaj istnieją w archiwum.

Mieliśmy bardzo różne składy, od bardzo skromnych: gitara – flet, aż po rozbudowane z sekcją, kontrabasem, perkusją, fortepianem. Na fortepianie grał np. Marek Stefankiewicz, na gitarze Rysiek Sygitowicz, na bębnach Tadek Bębnowski, itd. Głównie  pracowaliśmy nad utworami, w których były teksty poetyckie, a od pojedynczych piosenek przeszliśmy do kształtowania całych programów. Skupialiśmy się na sprawach egzystencjalnych i emocjonalnych: wolność, miłość, braterstwo, abstrahując od bieżącej polityki.  Grając w zespole interesowałem się głównie Krzysztofem Kamilem Baczyńskim, bo od niego zaczęło się moje komponowanie. W liceum grałem w zespołach rockowych utwory bardziej ostre. Natomiast po raz pierwszy w roku 1969 na obozie harcerskim 23 WDH “Pomarańczarni” z Liceum Batorego koleżanka z drużyny przyniosła mi tomik wierszy Baczyńskiego mówiąc: “popatrz tu jest taki wiersz, zaczyna się od słów “Tych miłości”, zrób z niego piosenkę, bo wiem, że Ty jesteś taki ‘melody maker’, a potrzebujemy piosenki dla drużyny.” Ułożyłem pierwszą melodię do wiersza “Tych miłości” i tak to się zaczęło. Ostatnią z tego cyklu melodię do Baczyńskiego ułożyłem w późnych latach 70-tych.

- Jakich jeszcze poetów śpiewaliście?

- Mieliśmy predylekcję  raczej do utworów poważnych. Ja i Ania Łęcka bardzo lubiliśmy bardziej dramatyczne wiersze Ewy Lipskiej, ale również kiedyś z wielką przyjemnością zrobiłem muzykę do wiersza Leśmiana “Czary” i czarowaliśmy przez dobre 8 minut, bo to był dość długi wiersz o zmiennej konfiguracji. Graliśmy go głównie dla młodych ludzi, nawet w telewizji w programach porannych dla młodzieży. Koncertowaliśmy wtedy bardzo dużo, głównie w klubach studenckich.

- Koncerty zaczęły się po występach na festiwalach w Krakowie i Opolu, czy zdobyte nagrody nie miały raczej wpływu na to, jak byliście odbierani?

- Nasze koncertowanie zaczęło się znacznie wcześniej. Pierwsze nasze publiczne występy, oprócz Warszawy w Klubie Medyk, Klubie Boom, i w Stodole, pojechaliśmy na Bazunę do Gdańska, bo mieliśmy dużo przyjaciół z kręgu studenckiego, czyli piosenki studenckiej i turystycznej. Jadąc pociągiem do Gdańska układaliśmy w przedziale piosenki. Pojechaliśmy na Bazunę, zaśpiewaliśmy i wygraliśmy. Od tamtego czasu mamy również bardzo wielu przyjaciół w Trójmieście i ponieważ tak się składa, że ostatnich kilka lat pracuję w Trójmieście, więc utrzymuję z nimi żywy kontakt.

Występowanie bardzo nas absorbowało. W latach 1973 – 1974  więcej zajmowaliśmy się piosenką niż studiowaniem, co skończyło się dla niektórych urlopami. Nie stało się jednak tak, że ktoś z nas w momencie, kiedy robił na uczelni dyplom, wybrał granie i muzykowanie jako swoją drogę zawodową. To były zupełnie inne czasy i w zasadzie nie było możliwości utrzymywania się ze śpiewania piosenki poetyckiej. Siłą rzeczy, gdy myślało się o utrzymywaniu rodziny w ówczesnym ustroju zwyciężała “inżynierka”, czyli wykonywanie zdobytego zawodu. Natomiast wielu z nas do dzisiaj muzykuje mniej lub więcej, np. Iza (która ówcześnie nazywała się Wagner, później Jastrzębska) została solistką zespołu Country Family . Darek Dziadkiewicz, współzałożyciel zespołu, dopóki nie został dyrektorem  od kineskopów w Piasecznie też cały czas zajmował się muzyką. Rysiek Sygitowicz i Marek Stefankiewicz zawodowo zajmują się do dzisiaj muzyką, a Florek Ciborowski, który grał z nami na flecie i na gitarze, później przez lata grał z Marylą Rodowicz, chociaż dzisiaj głównie lata na lotni. Nie przypominam sobie aby ktoś z nas kompletnie pozbawił się kontaktu z muzyką, nawet Mirek Nawrocki, drugi gitarzysta w grupie Boom, który śpiewał i komponował piękne piosenki pomimo, że wyjechał do Kanady i żyje tam już ponad 30 lat, założył zespół i gra, utrzymuje kontakt z bardzo liczną polonią i propaguje polską piosenkę.

- Pan był nadwornym kompozytorem zespołu Boom i Pan decydował o tym, dokąd zespół pojedzie, co zaśpiewa?

- Wszelkie decyzje podejmowaliśmy wspólnie  z Darkiem Dziadkiewiczem. Darek też komponował i Mirek komponował, żartowaliśmy że to trochę jak u Beatlesów. Mieliśmy bardzo bogaty repertuar, z tym że ja kierowałem się zawsze ku poezji, ponieważ dla mnie punktem wyjścia był problem egzystencjalny, opisanie go, co było zwykle związane z emocjami – opisanie pięknym tekstem, czyli poezją. Sam również pisałem teksty, ale po zapoznaniu się z wierszami innych poetów, swoje teksty odłożyłem do szuflady. W komponowaniu zawsze wychodziłem od tekstu, próbowałem go przeczytać jakby śpiewając i wtedy powstawała linia melodyczna. Później to harmonizowałem, dodawałem inne elementy aranżacyjne, przynosiłem do grupy i zaczynaliśmy go wykonywać. Dzisiaj robię to trochę inaczej, ale wtedy właśnie tak moja praca wyglądała.

1973 - Grupa Boom- Czy rok 1973, czyli nagrody na festiwalach w Krakowie i Opolu coś zmienił w zespole i w ogóle, jak wyglądały te dwa festiwale?

- Festiwal krakowski był  dla nas bardzo ważny. Byliśmy studentami, jechaliśmy na festiwal studencki i to było dla nas absolutnie najważniejsze. Nagroda dla piosenki, którą tam dostaliśmy była kompletnie niespodziewana. Przez 3 dni nie mogłem uwierzyć, że ją otrzymaliśmy i jak napisał Darek Dziadkiewicz w biografii grupy Boom: “nie rozumieliśmy Janusza, bo on chodził, milczał i w ogóle się nie cieszył.” Pomimo tego, że przysięgaliśmy, że nie pojedziemy na ten obciachowy festiwal w Opolu, pojechaliśmy. W ostatnim momencie odkryliśmy, że ktoś dorobił nam aranżację na całą orkiestrę do piosenki “Miłość”. Mieliśmy bardzo długą, nieprzyjemną rozmowę z szefami muzycznymi, aż wreszcie pozwolili nam wyjść tylko z gitarą i fletem. Okazało się, że tam w jednym z konkursów również otrzymaliśmy nagrodę, chyba to była nagroda publiczności. Potem „Miłość” bardzo szybko pojawiła się “na rynku” w różnych okolicznościach i do dzisiaj funkcjonuje jako melodia prawie ludowa, bo ją śpiewają przy ognisku i nikt nawet nie wie, kto jest autorem. Po prostu jest śpiewana.

- Grupa Boom nie istnieje w żaden sposób w świadomości, nie została nagrana żadna płyta, pomimo tego, że po festiwalu w Opolu płyta analogowa zapewne mogła była się pojawić…

- Jesteśmy na różnych “składankach”, ale nagrywaliśmy również chóry na płytę “Magia obłoków”  z Markiem Grechutą. To była płyta na żywo tworzona w studiu Polskich Nagrań. Moje wspomnienia na temat tej współpracy spisał Piotr Rudzki z Trójmiasta, autor interesujący się Markiem Grechutą, który niedługo planuje wydać książkę tamtych czasach, o kulturze studenckiej, spektaklach teatru STU i o Marku Grechucie.

- Jakie jeszcze tego rodzaju przygody miał zespół i kiedy przestał istnieć?

- Trudno powiedzieć, że zespół przestał istnieć. Po skończonych studiach, ja zrobiłem dyplom i poszedłem do wojska, a inni koledzy podobnie, poszli do wojska lub do pracy. Zaczęliśmy się rzadziej spotykać i działalność zespołu rozeszła się po kościach. Za chwilę przyszedł rok 1980, gdy wszyscy zaczęli zajmować się innymi sprawami. W stanie wojennym zebraliśmy się z Darkiem Dziadkiewiczem i zagraliśmy Baczyńskiego, w rocznicę śmierci poety, 4 sierpnia 1984 roku w podziemiach Kościoła przy ul. Żytniej w Warszawie. Takie były czasy i takie były możliwości. W latach 1994 – 1995, jak już wszyscy stanęliśmy trochę na nogi, postanowiliśmy nagrać płytę z naszymi starymi utworami. Wynajęliśmy studio u Winka Chrusta w Sulejówku, zrobiliśmy aranżacje i wszystko było gotowe. Trzy dni przed wejściem do studia zadzwoniłem do Ani Łęckiej, sprawdzić, czy przyjedzie, ale odebrał jej ojciec mówiąc, że Ania nie żyje. Mimo to nagraliśmy tę płytę, ale to już nie było to samo, bez Ani. Zostawiliśmy nagrania dla samych siebie, jako pamiątkę. Realizatorem był Tadeusz Mieczkowski. Wtedy daliśmy jeszcze dwa koncerty w Warszawie na Starym Mieście z repertuarem z nagrań studyjnych. Chyba prawdziwy koniec grupy Boom był w momencie, gdy Ania Łęcka umarła.

- Nadal nie do końca rozumiem…  macie wielki przebój, który przetrwał 30 lat, ale o zespole nikt nie pamięta, a nawet nikt nie wie…

- Mogę powiedzieć, że również zacząłem tak o tym myśleć. Szkoda, że grupa Boom nie istnieje w świadomości, bo to była nie tylko piosenka “Miłość”, ale i inne, które ludzie z naszej generacji troszkę znają. Nawet jak byłem w Danii w Kopenhadze, w Australii czy w Stanach Zjednoczonych, słyszałem jak ludzie z naszego pokolenia śpiewają piosenki grupy Boom, więc postanowiłem trochę ocalić je od zapomnienia i kończę już stronę internetową: grupaboom.com, gdzie będą różne materiały z czasów funkcjonowania grupy Boom i przede wszystkim będzie kilkanaście nagrań. W tej chwili spływają do mnie nagrania amatorskie, robione przy okazji, z klubów w Lublinie, w Krakowie, w Warszawie, z Gdańska z Bazuny. Wszystko, co przetrwało do dziś znajdzie się na tej stronie. Zadaniem strony na początku będzie zwrócenie się do tych, którzy jeszcze trochę pamiętają działalność grupy Boom, aby przysłali co mają. Mamy też mnóstwo zdjęć, trochę ciekawych tekstów, jest kronika spisana przez Darka Dziadkiewicza. Może teraz, w ten sposób w Internecie to się pojawi i jeśli będzie zlinkowane z portalami poświęconymi poezji śpiewanej, to może przynajmniej osoby zainteresowane będą mogły się zapoznać z tym, co było. Choć powiem, że to co było najbardziej wartościowe w twórczości grupy Boom działo się na koncertach. Byliśmy grupą koncertującą i nagrania nie oddają nawet w części tego, jak brzmiały wykonywane przez nas piosenki i jaka była atmosfera na koncertach.

- Powiedział Pan o tekstach Baczyńskiego i Lipskiej, a czy mieliście w repertuarze jakieś autorskie utwory? Śpiewaliście napisane przez siebie piosenki?

- Tak, śpiewaliśmy piosenki z moimi tekstami i z tekstami Mirka Nawrockiego. Jak już powiedziałem swoje teksty schowałem do szuflady. Na tle innych tekstów, moje nie były wcale takie złe, miały swój nastrój, ale chodziło mi o coś innego. Chciałem osiągnąć zupełnie inny przekaz niż to, co sam potrafiłem napisać.

- A ile programów zostało zrobionych? Czy można policzyć takie premiery?

Zacznę od końca… ostatnią premierą, jaką zrobiliśmy w Starej Prochowni było 13 wierszy Baczyńskiego. Był też program nazwany “Zielniki”, który wykonywaliśmy we fragmentach, to jest taka neverending story, tzn. robiliśmy, ale nigdy tego nie skończyliśmy. Graliśmy też wybory z dość bogatego repertuaru, który mieliśmy, czyli różne programy – w zależności od sytuacji, np. gdy graliśmy w Piwnicy Pod Baranami to tylko Lipska i Baczyński, a jak jechaliśmy na Bazunę, to odświeżaliśmy piosenki o charakterze ogniskowo-turystycznym. Dopiero dzisiaj powróciłem do idei robienia biograficznych programów na konkretny temat.

“Ptaki powrotne” są realizacją moich marzeń z tamtych lat, których wtedy nie udało się zrealizować, a dzisiaj zrobiłem to.

- O “Ptakach powrotnych” porozmawiamy za chwilę. Chcę jeszcze “dodrążyć” Boom, bo początek lat 70-tych to czasy Wolnej Grupy Bukowina, Jana Wołka…

- Byliśmy częścią tego pokolenia. Jan Wołek to instytucja: malarz, gawędziarz, człowiek, który potrafi dotrzeć do małych środowisk, skupić je i przy pomocy gawędy z tego spotkania osobistego wydobyć coś bardzo autentycznego, poetyckiego i wartościowego. Janek Wołek robił bardzo dobrą robotę. W tym samym czasie co grupa Boom, wystartowała też Ela Wojnowska i w “Zaproście mnie do stołu” śpiewaliśmy jej chór. To były takie czasy, że znaliśmy się wszyscy, przyjaźniliśmy się i z przyjemnością ze sobą graliśmy.

- Wolna Grupa Bukowina dzisiaj ściąga tłumy, Elżbieta Wojnowska jest może w pewnym uśpieniu, ale ostatnio zaśpiewała pięknie dwie pieśni Jarka Nohavicy i też zaczyna funkcjonować w innej świadomości, wśród innych ludzi. Te wszystkie nazwiska, które Pan wymienia funkcjonują, a grupa Boom nie przetrwała i nazwisko Janusz Lipiński nie funkcjonuje…

- Ale nikt z naszej grupy nie miał ambicji funkcjonowania. Czerpaliśmy przyjemność z tego, co robiliśmy, ale przyszedł czas, że zajęliśmy się czymś innym. Nikt z nas nie był na tyle zdeterminowany, żeby uprawiać muzykę i żyć z tego.

Ptaki Powrotne- Kiedy przeczytałam o projekcie “Ptaki powrotne” i gdy trafiłam na pańskie nazwisko, na nazwę Boom, na “Miłość” i wszystko to zamknęło mi się w całość, to uknułam sobie własną  teorię, że po tym, jak zespół przestał  istnieć, znalazł Pan nareszcie kogoś, kto może te piosenki zaśpiewać. Jak Pan trafił na Basię Raduszkiewicz?

- Mam obmyślonych 5, a może nawet 6 projektów biograficznych i chciałbym się teraz tylko tym zająć, bo czasu jest niewiele. Na projekt biograficzny składa się jeden autor, jedna wykonawczyni i spójność muzyczna całego projektu, żeby siła jego oddziaływania była odpowiednio mocna. Ponieważ skomponowałem ponad 100 piosenek. chciałem zacząć od najstarszych utworów, które lubię najbardziej. Pomyślałem, że zacznę od Baczyńskiego i znalazłem 17 piosenek skomponowanych w różnym okresie. Po pierwsze zająłem się nimi jeszcze raz na nowo, zapisałem je przyzwoicie, trochę zmieniłem i przygotowałem z tego materiał muzyczny. Następnie przystąpiłem do szukania odpowiednich partnerów muzycznych w różny sposób, np. słuchając na Festiwalu Wokalistów Jazzowych w Zamościu, kto i jak śpiewa. Jeździłem po różnych imprezach, a na końcu poszukiwań zacząłem buszować w Internecie.

Znalazłem muzykę i opisy pracy kompozytorskiej Jarka Kordaczuka i gdy posłuchałem jego kompozycji o charakterze zupełnie współczesnym i trochę eksperymentalnym, wiedziałem, że to jest ta wrażliwość. Poczułem, że to jest człowiek, który gdy dostanie moje nuty, to może coś z tego wyjdzie. Od początku chciałem zrobić coś współczesnego, a nie kopiować samego siebie sprzed 30 lat. Chciałem aby ktoś poprzez swoją własną perspektywę i wrażliwość przetworzył moją twórczość i zaproponował nową jakość muzyczną. Tak jak bywa dzisiaj: Internet, mail, telefon, pierwsze spotkanie – pojechałem do Olsztyna do Jarka Kondraczuka. Przyjął mnie trochę nieufnie i pozostał nieufny przez pierwsze 2 – 3 miesiące, ale na bazie muzycznej bardzo szybko się dogadaliśmy. Umówiliśmy się, że zaczniemy pracować nad projektem w połowie roku 2008.
Na jednej z płyt Jarka usłyszałem Basię Raduszkiewicz. Jarek zaproponował jej, aby wzięła udział w projekcie “Ptaki powrotne” ponieważ już razem współpracowali. Od września do grudnia 2008 Jarek napisał nowe aranżacje. Pisał, wysyłał do mnie, ja robiłem długie listy z uwagami, wprowadzaliśmy korekty i zmiany, ale mogę powiedzieć, że zaakceptowałem jego język muzyczny i jego spojrzenie. Jarek tak starannie podszedł do pracy, że jeszcze raz przeczytał wszystkie teksty. Nie przyjął na dobrą wiarę mojego wyboru z tekstów Baczyńskiego. Nie przyznaję się do tego, ale wiersze Baczyńskiego ciąłem po kawałku, do niektórych dopisałem swoje skrawki tekstu. Basia Raduszkiewicz też przeczytała teksty Baczyńskiego jeszcze raz i zaczęła się praca. W grudniu 2008 roku mieliśmy zrobione pilotowe nagrania, w których Basia już zaśpiewała swoje pierwsze wersje i wiedzieliśmy, że to jest już coś bardzo wartościowego. Zaczęliśmy się wtedy przygotowywać do nagrań studyjnych, więc rozpoczęły się poszukiwania muzyków. Ponieważ w swoich aranżacjach Jarek zapomniał o mojej gitarze, a zrobił fortepian, zaczęliśmy od pianisty. W grę wchodziły tylko 2 – 3 nazwiska. Zgodził się na szczęście Krzysztof Herdzin i już pod koniec lutego 2009 dyrektor Filharmonii Olsztyńskiej pozwolił nam wejść w nocy do Filharmonii i tam na Steinway’u nagrać partie fortepianu. Później nagrywaliśmy w różnych miejscach, przede wszystkim w studiu u Jarka Kordaczuka.
Chór “Pro Forma”, który znalazłem również w Internecie, nagrywał swoje partie w piwnicach gotyckich Zamku Olsztyńskiego.

- To jest pasjonująca historia. Myślałam, że usłyszał Pan najpierw Basię i uznał, że to będzie głos pasujący do projektu, a ta droga była zupełnie inna. A teraz, gdy projekt wyszedł  spod skrzydeł, płyta się ukazała, koncert się  odbył, to co teraz z nim dalej?

- Jest to wydawnictwo multimedialne i tak było pomyślane od samego początku. Miała to być książka, a jej głównym elementem jest 17 wierszy Baczyńskiego, ale nie tylko… W czasach “boomowych” przyjaźniłem się z synem Jana Strzeleckiego, który z kolei przyjaźnił się z Baczyńskim. Jan Strzelecki, socjolog, napisał cykl esejów nie o poezji, ani o samej walce, tylko o człowieku w sytuacji ostatecznej i uznałem, że to bardzo dobrze skomponuje się z wierszami Baczyńskiego. Jeśli ktoś zechce przeczytać ten esej, to zobaczy w jakiej sytuacji moralnej i historycznej znalazł się Baczyński i jego rówieśnicy i wtedy lepiej zrozumie wiersze napisane przez poetę. To jest głównym rdzeniem tej książki. W książce jest też opis projektu oraz dużo informacji o artystach i o utworach.

Postanowiłem “wciągnąć” do tego projektu trzy pokolenia: moje pokolenie (jestem powojenny – moi rodzice brali udział w wojnie, okupacja była najważniejszą rzeczą w ich życiu). Jarek Kordaczuk i Basia to kolejna generacja o 20 lat młodsza ode mnie, ale zaprosiłem również o kolejną 20stkę młodszych ludzi, czyli dopiero wchodzących w życie, np. Łukasz Rayski, który robił grafiki do każdego wiersza, zdał właśnie egzamin dyplomowy na ASP, również Adam Smoczyński – młody artysta, który zrobił komentarz wizualny do utworów “Wróble” i “Spojrzenie”. Zakazałem mu odniesień do okupacji, żadnych hełmów, mundurów. Chciałem aby jak cały projekt, również oprawa wizualna była zrobiona z pozycji uniwersalnej – młody człowiek wobec sytuacji ostatecznej. Współczesny młody człowiek oraz to, jak dzisiaj czytamy i rozumiemy wiersze Baczyńskiego, czy nadają się jeszcze do czytania dzisiaj i czy mają jakieś znaczenie. W rezultacie mamy wydawnictwo multimedialne składające się z książki, płyty z 17 utworami i z płyty DVD, na której mamy dwa filmy. Działa również strona internetowa: www.ptakipowrotne.pl, gdzie znajdują się wszystkie elementy wydawnictwa i którą będziemy rozbudowywać i wzbogacać o kolejne elementy.

- Czy to wydawnictwo będzie dostępne na rynku dla zwykłego człowieka, który usłyszy kilka utworów w radiu albo wejdzie na stronę?

- W sierpniu 2009 wydawnictwo znajdzie się w kilkudziesięciu księgarniach w Warszawie, później w Krakowie i w kolejnych dużych ośrodkach. Wśród księgarni są również takie, które prowadzą sprzedaż przez Internet. Niezależnie od wydawnictwa chcemy koncertować…

- A kolejne projekty, o których Pan mówi, jak długo będą czekać  na to, aby zostały zrealizowane?

- Wszystkie projekty, które chciałbym zrealizować mają poważny charakter, są biograficzne, mają potężny skład instrumentalny, są trudne logistycznie i w czasie poniżej roku nie da się ich zrobić. We wrześniu 2009 rozpoczynamy realizację następnego projektu, więc możemy się spodziewać, że gotowy będzie w wakacje przyszłego roku. Projekty te oparte będą o teksty poetyckie, a drugi projekt najprawdopodobniej zawierał będzie teksty współczesnych poetek polskich, więc również może być bardzo interesujący.

Rozmawiała: Teresa Drozda.
Spisała: Barbara Radziszewska.
Od redakcji:
Rozmowa jest zapisem audycji “Nocne Spotkania”, która miała miejsce 7 sierpnia 2009r. na antenie I Programu Polskiego Radia.

Komentarze
Dodaj nowy

3.21 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”

Powiązane tematy

Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
Tytuł:
Security Image
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

Galeria Strefy…
Jaromir Nohavica i publiczność w Lublinie
Plakat
Katarzyna Dąbrowska
Subskrybcja biuletynu

Strefa Piosenki
Koncerty
Festiwale
Echa
Płyty
Książki
Blog
Radio
Linki
Kontakt
Szukaj
Logowanie
RSS 0.91
RSS 1.0
RSS 2.0
ATOM 0.3
OPML